19-21 czerwca. W tym okresie miały miejsce tradycyjne, coroczne obchody założenia naszego miasta, znanymi też jako Dni Pleszewa. Tym razem organizatorzy postanowili wrócić do idei sprzed kilku lat, co zaowocowało powrotem obchodów na miejski rynek. Ten zabieg oraz zwołanie kilku znanych artystów zaowocowało wzrostem liczby odwiedzających w stosunku do poprzedniego roku i niesamowitym zagęszczeniem stoisk. Jak sama grupa twierdzi (a myślę, że wiele osób postronnych może tę tezę potwierdzić) w zeszłoroczne Dni Pleszewa bez naszej grupy nie byłyby już tak udane. Czy ten rok można podsumować podobnie?
Na pewno było o wiele więcej problemów natury wszelakiej niż w zeszłym roku. Lekko zmienił się też skład. Wookie, Dexter, Pepsi oraz Grzyb to główny trzon, Bociana niestety zabrakło (nie licząc epizodycznego wystąpienia, o nim jednak później). Wieczorem dnia pierwszego dołączyła też jednoosobowa armia poznańska w postaci mniej zarośniętego kuzyna Wookiego, znanego szerzej jako Daras. Stoisko zostało umieszczone obok namiotu UMiG Pleszew, niedaleko sceny. Początkowo wydawało się nam, że mamy przewspaniałą miejscówkę, jednak zmieniliśmy zdanie, gdy zaczęło się ostrzejsze, a co za tym idzie głośniejsze granie. Wytłumaczenie czegokolwiek komukolwiek wiązało się z rozpaczliwym krzykiem obu stron konfliktu. Z powodu tych i innych problemów nasz pierwszy dzień wypadł nijak, jednak w następne zrehabilitowaliśmy się.
Po nieurodzaju dnia pierwszego Prezes Grzybowski doszedł do niesłychanego zagrania taktycznego (skutki Jagged Alliance?) obracając stoisko o 180 stopni, co przyczyniło się do wzrostu zainteresowania. Dnia tego wydaliśmy o wiele większą liczbę płyt niż dnia poprzedniego. Kreatywność naszej grupy objawiła się też w niecodziennym „przymocowaniu” namiotu do gruntu – Dexter przywiązał go do głośników oraz ławki!
Nadszedł dzień trzeci. Najważniejszym wydarzeniem w tym dniu był turniej w grę Frets On Fire, otwarty odpowiednik gry muzycznej Guitar Hero. Udział wzięło 7 uczestników, każdy miał za zadanie jak najlepiej zagrać dwie piosenki: Pearl Jam – Life Wasted oraz Black Sabbath – Iron Man. Rywalizacja była bardzo zacięta, ostatecznym zwycięzcą został Wojtek Straszewski, który w nagrodę za swoje heroiczne poświęcenie na polu bitwy zdobył nowe narzędzia zbrodni – bezprzewodową klawiaturę i mysz, które zostały ufundowane przez lidera grupy, czyli Bociana.
Tego samego dnia nasze szeregi opuścił Daras, jednak na jego miejsce przybył miłościwie nam panujący Kacper. Zaowocowało to wydaniem kolejnych płyt oraz pochłonięciem kilku litrów cudownego chmielowego napoju, po którym szumiał łeb :> Niedługo później z powodu nieciekawej pogody dokonaliśmy rozbioru naszego stoiska i w celu narady udaliśmy się do mieszkania Grzyba. Podczas niego wyciągnęliśmy parę wniosków z tegorocznej imprezy, niektórym osobom grupy przydzielono też nowe zadania.
Należy też w paru słowach wspomnieć o naszym transporcie. Przewoził nas sam Prezes (!) firmy Elhof, który musiał umiejętnie przebijać się przez rozmaite przeszkody terenowe, jak np. trampolina, czy też zatłoczona ul. Poznańska. Z całości wyszedł jednak cało, do tego z niespotykanym spokojem ducha i ciała.
Podsumowanie tegorocznej imprezy w liczbach: ok. 200 wydanych płyt , dwie spalone listwy, 25 godzin spędzonych na stoisku.
Chcielibyśmy też podziękować naszym sponsorom:
-
Urzędowi Miasta i Gminy Pleszew oraz stowarzyszeniu Pleszew XXI za stoisko;
-
firmie Elhof za transport sprzętu;
-
sklepowi sportowemu Corner oraz sołtysowi wsi Zielona Łąka za płyty;
-
ZSP nr 1 za wypożyczenie sprzętu.
Najnowsze komentarze